Kochać Siebie

Czy tylko ja mam problem z wyrażaniem miłości do samej siebie? Czy może dotyczy to większości ludzi? Samo sformułowanie „miłość do samej siebie” brzmi w moich myślach grzesznie, sprawia, że czuję się próżna i zarozumiała.

Często czytam o odkrywaniu swojej natury, o życiu w przyjaźni z samą sobą, o wybaczaniu, wdzięczności, wrażliwości czy właśnie o miłości do samej siebie. Takie przesłania wciąż stanowią dla mnie rodzaj odkrycia. Czasami z wypiekami na twarzy śledzę kolejnych autorów przybliżających sprawy, które powinnam przyswajać od początku życia. Dlaczego w domu, w szkole, w pracy nie uczyło się nas takich rzeczy? Krytyka, ciężka praca, porównywanie do innych, piętnowanie niepowodzeń, stawianie celów wyżej i wyżej, wyciąganie wniosków z porażki po to, żeby na przyszłość być lepszym, zakaz popełniania błędów… można by wymieniać w nieskończoność. Żyjemy w otoczeniu, które stworzyło taką ilość nakazów, zakazów, wzorców, że dziwić może fakt, że jeszcze mamy jakiś wybór.

A gdzie miejsce na miłość do samej siebie? Czy zdarzyło się wam stanąć przed lustrem i powiedzieć „kocham cię, jesteś super, nikt tak nie potrafi jak ty”? Często to robicie? Ja do niedawna nie robiłam tego wcale!

Kochamy nasze dzieci, współmałżonka, rodziców, rodzeństwo. Jednak na miłość do samych siebie nie poświęcamy zbyt wiele uwagi, bo chyba zwyczajnie nie wiemy, że tak można, a nawet trzeba. Nasza kultura, edukacja i współczesny styl życia nie stawiają takich kwestii w centrum zainteresowania. Wręcz przeciwnie, żyjemy jakby „na zewnątrz” czyniąc relacje z otoczeniem ważniejszymi niż te, które dotyczą nas samych. Nie ma się więc co dziwić, że będąc całkowicie zindoktrynowaną, przeciętną kobietą w średnim wieku, dopiero teraz dokonuję „odkryć” na temat tego, że droga do życia w pełni jest drogą do poznania i pokochania siebie. Kto mi w tym pomaga?

Poznajcie Krishnanandę i Amanę Trobe – małżeństwo, które inspiruje innych, by wieść życie pełne miłości, kreatywności oraz wewnętrznego spokoju i by akceptować siebie takimi, jakimi są, ze swoją niepewnością i strachem. Ta para psychologów prowadzi seminaria na całym świecie, pisze książki i pomaga pokochać siebie. Na ich stronie znalazłam artykuł Some practical ways to loving yourself – oto, czego się dowiedziałam.

Ja

Poznanie i pokochanie siebie wiąże się z porzuceniem starych nawyków i zastąpienie ich nowym nawykiem patrzenia na swoje życie z punktu widzenia „ja”. To zwykle długa i wyboista droga, w której nie ma ścieżek na skróty i tajemniczych trików, które w mgnieniu oka zmienią postrzeganie siebie. Przez dziesięciolecia budowaliśmy swój obraz, więc przekopanie się przez wszystkie jego składowe może nam zająć trochę czasu.

Dziecko i krytyk

Każdy z nas ma w sobie kawałek bezbronnej i narażonej na negatywne czynniki osobowości. Mamy ochotę się nią zaopiekować, przytulić i kochać. To właśnie źródło naszej wrażliwości, nasze wewnętrzne dziecko. Mamy też w sobie własnego wewnętrznego krytyka, który jest mistrzem w obniżaniu naszego nastroju.

Na drodze do poznania i pokochania siebie spotykamy te dwa elementy naszej świadomości. Rozbieramy na części swoje zachowania, które przez lata doskonaliliśmy po to, żeby chronić się przed negatywnym oddziaływaniem otoczenia.

Odkrywamy własne emocje i prowadzimy ze sobą intymny dialog. Konsekwentnie docieramy do prawdy o tym, kim jesteśmy. A gdy wreszcie uda nam się zamienić strach w miłość, to poczujemy, że cel został osiągnięty – pokochaliśmy siebie. Sposoby na osiągnięcie tego celu, swoje trudności i porażki Krishnananda i Amana Trobe opisali w książce Twarzą w twarz ze strachem.

Oni

I już można by poprzestać na tym etapie i żyć w błogim przekonaniu, że wiemy już wszystko, że kochamy siebie. Ale to oświecenie zmienia się w przerażenie, no bo przecież nie tylko ja jestem na tym świecie, nie tylko ja mam wrażliwość wewnętrznego dziecka, które bezustannie chronię. Takich „ja” jest całe mnóstwo w moim otoczeniu, a każde miało inne doświadczenia, inaczej zostało ukształtowane i inne strategie realizuje w swoim życiu. Autorzy książki analizują przyczyny budowania i rozpadania się relacji czy to w małżeństwie czy między partnerami. Niezrozumienie, subiektywne podejście do wartości i ciągła walka, której głównym celem jest ochrona wewnętrznego dziecka bardzo często prowadzą do poczucia osamotnienia. Tylko dzięki poznaniu siebie i otwarciu się na drugiego człowieka można temu zapobiec.


 

Naprawdę skomplikowane jest nasze życie, ale przez to również bardzo ciekawe. Sięgam wciąż od nowa do różnych rozdziałów Twarzą w twarz ze strachem i po raz kolejny odkrywam wątki, których jeszcze nie przemyślałam albo nie przedyskutowałam z moim wewnętrznym krytykiem. Cieszę się, bo nauczyłam się traktować wewnętrznego krytyka jako osobistego doradcę, który jest po mojej stronie i służy opinią, czasami ostrzeżeniem płynącym z doświadczeń gromadzonych przez lata.

Mam też nadzieję, że namówię do lektury przyjaciół, bo to z nimi właśnie chciałabym podzielić się wrażliwością, do której dotarłam dzięki Krishnanandzie i Amanie.

 

Add Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *